08.06.2010
konferencja prasowa

„Trzeba mieć pomysł na Szekspira”

„Wszystko dobre, co się dobrze kończy” jest naturalną konsekwencją sukcesu, jakim okazało się „Poskromienie złośnicy”. Spektakl do tej pory cieszy się ogromnym powodzeniem – grany jest przy pełnej widowni, publiczność nagradza aktorów owacją na stojąco, prezentowany był także gościnnie w kilku teatrach w Polsce. „Wszystko dobre…” – zarówno w naszym kraju, jak i na świecie – jest bardzo rzadko wystawiane (reżyserem najsłynniejszej polskiej inscenizacji był Konrad Swinarski). Sam Szekspir fabułę zaczerpnął z „Dekameronu”, a opowieść o ubogiej córce słynnego lekarza, zakochanej obłędną, ślepą miłością w szlachcicu, wzbogacił m.in. o trzy postaci. Zawarł tam także dużą dawkę goryczy (starając się o uzyskanie szlachectwa, doznał licznych upokorzeń) oraz ironii (czym w ciągu 24 godzin mogła uleczyć króla młoda dziewczyna?). Autor odwraca tradycyjny schemat kulturowy (u niego to kobieta zdobywa mężczyznę), a reżyser pyta: czy to, co uszłoby przedstawicielowi płci brzydkiej, uchodzi dziewczynie?

Na scenie zobaczymy 17 aktorów. Główne role zagrają Agnieszka Radzikowska (Helena) i Michał Rolnicki (Bertram), a w roli Diany gościnnie wystąpi związana m.in. z wrocławskim Teatrem Ad Spectatores Natalia Jesionowska.

Autor kostiumów – Sławomir Smolorz – zapowiedział, że stroje w spektaklu będą eklektyczne. Mają podkreślać charakter postaci, stanowiąc zarazem pokarm dla oka. Dyrektor Krystyna Szaraniec podkreśliła, że – by wystawiać sztuki Stradfordczyka – trzeba mieć pomysł na Szekspira. Trudno byłoby grać „Poskromienie…” czy „Wszystko dobre…” w kostiumach z epoki w sytuacji, gdy na widowni zasiada młoda publiczność, posiadająca zupełnie nowy gust i żyjąca w innym, szybszym tempie. Sam reżyser, zapytany przez redaktora naczelnego Dziennika Teatralnego o uwspółcześnianie tej twórczości, opowiedział o jawnie sztucznej geografii szekspirowskiej, w której Dania graniczy z Polską („Hamlet”), Czechy leżą nad morzem („Zimowa opowieść”), a Las Ardeński z „Jak wam się podoba” jest tą samą przestrzenią, co Las Ateński w „Śnie nocy letniej”.

Waldemar Bojarun podziękował za znakomitą współpracę Teatru z miastem – zarówno podczas tegorocznych „Interpretacji”, jak i obecnie, gdy Mariacka staje się „ulicą kultury”. Korzyści są obopólne – Teatr wspiera miasto w staraniach o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury, a scena, nosząca imię autora „Wesela”, może prezentować spektakle dyplomowe Studium Aktorskiego w przestrzeni miejskiej.

W czerwcu – oprócz „Wszystko dobre…” – widzowie w ramach Festiwalu A Part mają możliwość obejrzenia spektaklu w wykonaniu należącego do pierwszej ligi światowego teatru offowego Societas Raffaello Sanzio („Hey Girl!”). Dyrektor Szaraniec oceniła mijający sezon jako bardzo udany. Mimo dwutygodniowej zapaści kulturalnej, spowodowanej żałobą narodową, publiczność znów wraca do teatru. Jesienią Teatr Śląski – w związku z tegoroczną pierwszą edycją Europejskiej Witryny Teatralnej – zaprezentuje swoje spektakle zagranicznym widzom. Plan premier w nowym sezonie dziennikarze poznają na początku września.

Tomasz Klauza