|
-
Powrót
- 10-06-11
zdjęcia z premiery
- 08-06-11
zdjęcia z próby generalnej
- 06/07-06-11
zdjęcia z prób
- 13-05-11
zdjęcia z próby
- 13-05-11
zdjęcia z próby
- adaptacja, reżyseria
i opracowanie muzyczne
Jarosław Tumidajski
- scenografia, video
Mirek Kaczmarek
- obsada
Harey
Karina Grabowska
Snaut
Grzegorz Przybył
Sartorius
Andrzej Warcaba
Kelvin
Jakub Kamieński
(gościnnie)
Berton
Tadeusz Bradecki (video)
asystent reżysera
Karina Grabowska
inspicjent, sufler
Barbara Dudek
premiera:
10.06.2011 r.
Scena Kameralna
|
Stanisław Lem - Solaris
„Solaris” - tę nazwę znają wszyscy wielbiciele literatury science fiction. Intrygująca i wieloznaczna opowieść o astronautach pracujących na stacji badawczej krążącej wokół tajemniczej planety okrytej niezwykłym oceanem doczekała się milionowych nakładów w wielu językach. Trzykrotnie sięgnęło po nią kino (N. Nirenburg w 1970, A. Tarkowski w 1972 i S. Soderbergh w 2002). Tekst Stanisława Lema doczekał się także do tej pory dwóch adaptacji scenicznych (w szczecińskim Teatrze Polskim w 1995 i w warszawskim Teatru Rozmaitości w 2009 roku). Dla naszej sceny adaptacji i reżyserii „Solaris” podjął się Jarosław Tumidajski, znany już naszym widzom jako twórca cieszącego się wielką popularnością i świetnymi recenzjami przedstawienia „Barbara Radziwiłłówna z Jaworzna-Szczakowej”.
Solaris jest najsłynniejszą spośród powieści Lema, doczekała się niezliczonej ilości omówień w wielu krajach i językach, należy — jak może żadne inne dzieło literatury polskiej — do ścisłego kanonu swego gatunku: powieści o kontakcie z kosmitami, co oznacza, że żadne kompendium omawiające dzieje światowej fantastyki nie może jej pominąć i zlekceważyć. Dlaczego ona właśnie? Może dlatego, iż udało się tutaj nie tylko stworzyć najoryginalniejszą wizję Innego, jaką zna światowa science fiction, ale też najciekawiej, w sposób najbardziej emocjonujący, przedstawić dramat poznania i jego uwikłanie w literaturę, w nieodłączne dla ludzkiej kultury snucie opowieści.
Stanisław Lem (ur. 12 września 1921 we Lwowie, zm. 27 marca 2006 w Krakowie) – polski pisarz, filozof, futurolog, eseista i satyryk.
Jest najczęściej tłumaczonym polskim pisarzem, a w pewnym okresie był najbardziej poczytnym nieanglojęzycznym pisarzem SF. Jego książki zostały przetłumaczone na 41 języków i osiągnęły łączny nakład ponad 30 mln egzemplarzy. Wpływ Lema na światową literaturę SF krytycy przyrównują do oddziaływania takich jej klasyków, jak H. G. Wells czy Olaf Stapledon.
Główna część jego dorobku pisarskiego obejmuje dzieła z dziedziny filozofii i futurologii, poświęcone w szczególności rozważaniom na temat technologii, natury inteligencji, trudnościom w przekazywaniu informacji i we wzajemnym zrozumieniu się istot inteligentnych, ograniczeniom gatunku ludzkiego oraz miejscu człowieka we Wszechświecie. Spora część tych rozważań jest zawarta w treści jego książek naukowo-fantastycznych, co czyni je trudniejszymi w odbiorze. Jednocześnie innym czytelnikom taki sposób przekazania myśli filozoficznych ułatwia ich zrozumienie, m.in. przez pominięcie problemów dyskursu akademickiego. Z tego powodu w świecie literatury Lem bywał niedoceniany jako filozof i jest kojarzony głównie jako autor z dziedziny fantastyki naukowej.
Oficjalna strona o Stanisławie Lemie
Stanisław Lem o „Solaris”
Bardzo niewiele potrafię dziś powiedzieć o historii powstawania moich utworów. Wydaje mi sie bowiem, że każda książka zaciera historię swojego powstawania. Realizacja jakby nakłada sie na proces krystalizacji utworu. Nie zawsze wygląda to tak, że książka koduje się w pamięci jako swoista rzeka o wielu dopływach, które przejawiają tendencje dośrodkowe. Ilekroć wchodziłem w jakiejś boczne koleiny, by je potem odtrącić, wówczas wszystko ulegało dokładnemu wymazaniu, co było spowodowane tym, że częstokroć niszczyłem wszystko, co posiadałem w maszynopisie. Gdybym mógł zobaczyć te bruliony, zapewne sam bym się zdziwił, jak dalece kształt ostateczny książki różnił się od tego, co ją poprzedziło. Jest bowiem tak – o czym już wspomniałem – że pracowałem metodą prób i błędów.
Powiem na przykład, że ostatni rozdział Solaris napisałem po rocznej przerwie. Książkę zmuszony byłem odłożyć, gdyż sam nie wiedziałem, co zrobić ze swoim bohaterem. Dzisiaj nie potrafię nawet odnaleźć tego „szwu” - miejsca, w którym została „sklejona”. Mało tego, nie wiem nawet, dlaczego nie potrafiłem jej przez tak długi czas skończyć. Pamiętam tylko, że pierwszą cześć pisałem jednym zrywem, potoczyście i szybko, a drugą dokończyłem po długim czasie w jakimś szczęśliwym dniu czy miesiącu. [...]
Trudno mi dodawać jakiś komentarz do tej książki. Sądzę, że udało mi sie w niej powiedzieć to, co zamierzałem. Ta pozycja wydaje mi sie zupełnie przyzwoita. Mogę tylko dodać, że właśnie ona okazała się soczystym żerem dla krytyków. Czytałem jej omówienia tak uczone, że mało co z nich sam zrozumiałem. Zaczynając oczywiście od wykładni czysto freudowskiej, przy czym ów amerykański krytyk, anglista, dość paskudnie wpadł, bo wyławiał psychoanalitycznie pewne diagnozy z angielskiego tekstu, nie wiedząc o tym, że w polskim odmienna idiomatyka upoważnień do takiego diagnozowania nie daje.
Z recenzji Solaris można by sporządzić gruby tom, nader zabawny, ponieważ recenzenci ciągnęli message tej książki w różne strony. Pewien bardzo antykomunistycznie nastrojony Anglik uznał, że ocean – to ZSRR, a ludzie na stacji – to dookolne małe państwa. Zjawisko projekcji, rzutowania w tekst tego, co gra w duszy krytyka, demaskuje wysoką dowolność krytyki literackiej. To właśnie spostrzeżenie było jedną z przyczyn, dla których napisałem potem moją teorię dzieła literackiego – Filozofię przypadku . Może gdybym w niej cytował rozlatujący się po wszystkich filozofiach zbiór omówień Solaris, byłoby to dobrym ukonkretnieniem głównej tezy o losowości dziejów książek.
Stanisław Lem w : „Tako rzecze... Lem. Ze Stanisławem Lemem rozmawia Stanisław Bereś. Wydawnictwo literackie Kraków 2002
Przygody Rycerzy św. Kontaktu
Ironiczne miano „Rycerzy św. Kontaktu” otrzymują u Lema bohaterowie Solaris. Niczym średniowieczni protoplaści z legend o rycerzach Okrągłego Stołu, poszukują nieustannie dróg porozumienia z Obcością, Innością planetarnego oceanu, a wymarzony kontakt staje sie dla nich czymś w rodzaju św. Graala – ostatecznym sukcesem, , zwieńczeniem wszelkich wysiłków, dotknięciem Tajemnicy Świata.[...]
„Kontakt” to jeden z tych motywów, które nieodmiennie towarzyszą literaturze science fiction i na pozór nie ma w jego istocie zbyt wiele do tłumaczenia. Jest po prostu porozumieniem z Obcymi: istotami z innych planet czy innego wymiaru, ze zwierzętami o nadnaturalnej inteligencji lub sztucznymi tworami techniki – robotami, komputerami, cyborgami, hodowaną sztucznie inteligencją ulokowaną w jakimś typie biologicznej plazmy itp. Typów porozumienia, o którym tu mowa, można wymyślić bardzo wiele, nie darmo zresztą encyklopedia science fiction poświęca tej sprawie rozbudowane hasło. Wystarczy jednak, że autor powieści wykaże się większą niż u przeciętnych wyrobników ambicją filozoficzną, a problem kontaktu rozbuduje się natychmiast wszerz i w głąb. Tak właśnie jest u Lema. Znaczną część jego pisarstwa dałoby się zapewne wyinterpretować w terminach i pojęciach wywiedzionych z kwestii kontaktu, rozumianego tym razem bardzo szeroko, poczynając od zmysłowego zetknięcia podmiotu poznającego z jakimś „nie-ja”, a skończywszy na problematyce stricte epistemologicznej, gdzie owo zetknięcie nabierałby charakteru intelektualnego, wiązałoby się zagadnieniem odbicia, odwzorowania pewnego bytu innej natury czy innej płaszczyzny ontologicznej. Po jednej stronie skali mamy zatem anegdotyczne spotkanie z małym zielonym ludzikiem, po drugiej – spotkanie ludzkiego „ja” ze światem w całej tego świata niepoznawalności i wewnętrznej komplikacji. [...]
U Lema doświadczenie Kontaktu ma sens znacznie szerszy, niż w tradycyjnej science fiction Autor zakreśla mu niezwykle obszerne spektrum: od prostego d o t k n i ę c i a czegoś co obce, nieznane, odrębne, poprzez różne sposoby oswojenia i dialogu – aż po systematyczny wysiłek naukowego opisu i interpretacji. To, co w procesie owego Kontaktu jest partnerem człowieka, jawi się równie rozmaicie: od trochę tylko zmodyfikowanego, odbitego w lustrze fantastycznej konwencji człowieka (Encjanina, robota itd.), poprzez klasycznych kosmitów w stylu mieszkańców Edenu, twory uderzające niepoznawalną obcością (jak ocean Solaris), przewyższające człowieka zdolnościami intelektualnymi komputery (ten z Golema XVI lub ten dziwaczny, biologiczny z Formuły Symphatera) – aż po wszechświat cały, przepojony neutrinowym przesłaniem-tajemnicą, co sie objawia w Głosie Pana. Na każdym etapie tego rozciągniętego na całą twórczość Lema dramatu człowiek przede wszystkim spotyka się sam z sobą, odbija się w Inności, pomnaża wiedzę o sobie samym, znalazłszy się w obecności czegoś nieludzkiego, a więc wspierającego po drugiej stronie procesy samookreślenia. Można być – jak Lem – pesymistą co do perspektyw odnalezienia myślących „braci” w kosmosie [...]. Można żywić obawy, że istoty lub kultury całkiem sobie obce nie będą miały jak, o czym i po co ze sobą rozmawiać. A jednocześnie można stworzyć literacki cykl utworów o Kontakcie, który ludzką kulturę i ludzką istotę gatunkową wystawi na szereg dobrze przemyślanych prób, odsłaniający istotę człowieczeństwa, jego ograniczenia, szanse ekspansji i cenę, jaką trzeba za to zapłacić. To jest właśnie przypadek pisarstwa Lema. Jego „Rycerze św, Kontaktu” nigdy swego Graala nie zobaczą – to pewne, ale czas spędzony na wędrówkach i samodoskonaleniu nie będzie czasem straconym, choćby literackim zwieńczeniem usiłowań była na razie zaduma, poczucie klęski lub nieme urzeczenie Tajemnicą, której nie da się przeniknąć.
J. Jarzębski „Wszechświat Lema”; Wydawnictwo Literackie, 2002
|