Juliusz Słowacki - Sen srebrny Salomei

Dramat nieodwzajemnionych uczuć. Regimentarz i Sawa zadurzeni w Księżniczce. Semenko kocha Salomeę, Salomea Leona. Pełen chaosu i opętania świat ludzi zagubionych we własnym okrucieństwie i historii. Opowieść o narodzie, który musi odzyskać wolność. Polska w roli okupanta. Dramat wielkich namiętności. Miłość, pasja, zdrada.

Z notatek reżysera... Bohaterowie Regimentarz. Wróg wszystkiego, co obce. Człowiek starej daty i silnej ręki (takie cechy ceni też u innych, u Gruszczyńskiego, a nie znajduje u syna). Regimentarz jest katolickim racjonalistą: jego wiara nie wykracza poza całowanie tradycyjnego pierścienia ze św. Franciszkiem. Proroctwa Wernyhory o potyczce z duchami idzie opowiedzieć niewiastkom. Otoczeni kultem - także przez ojca Regimentarza - starzy lirnicy to dla niego l irowe dziady którzy prawią, / Dziwne i ciemne powieści / Co się potem śnią dziecięciu. Objawia skłonność do Księżniczki Wiśniowieckiej, o której rękę stara się w imieniu syna. I trudno orzec, czy bardziej pożąda kobiety czy księżniczki noszącej nazwisko królów i legendarnych pogromców kozaczyzny. Kryzys, załamanie się świata Regimentarza, ukazane zostanie na miarę antycznej tragedii. Bo też pycha Regimentarza równa jest pysze bohaterów tragedii. Pierwsze rysy na monolicie światopoglądu Regimentarza pojawiają się wraz z wieścią o śmierci Gruszczyńskiego. Świat z wolna przestaje być taki, jakim go sobie Regimentarz ustalił. Bełkotliwe i mętne przepowiednie Wernyhory materializują się krwawo i dosadnie. Potem Pafnucy odrzuca oferowaną przez Regimentarza przyjaźń i dobra; pamiętny przyrzeczenia danego dowódcy i przyjacielowi pragnie tylko, by Regimentarz oddał mu wziętą na wychowanie córkę Gruszczyńskiego. Regimentarz łyka w milczeniu zniewagę pomny wagi szlacheckiego słowa. Lecz wtedy okazuje się, że owa córka znikła, zhańbiona wprzód przez regimentarskiego syna. Gdyby to [była] prawda! - woła Regimentarz i w tym dwukrotnie powtórzonym zdaniu brzmi nie tylko nagana za podłe i niegodne szlachcica postępowanie, ale także okrzyk rozpaczy kogoś, kto musi przewartościować swój świat. Wątpliwości rosną wraz z niepewnością o los zaginionego Leona. Regimentarz jeszcze próbuje się bronić. Opisane przez Sawę szaleństwo Gruszczyńskiego próbuje racjonalnie wytłumaczyć. Nawet widząc chwilę później jego ducha, stwierdza: nie ma w tym żadnego cudu. Znakiem poddania się irracjnalizmowi będzie oddanie czci trupowi Gruszczyńskiego (upozowanie go, błaganie o przebaczenie, przekonanie, że trup mu odpowiada - milczeniem oznaczającym zgodę), a zwłaszcza okoliczności wydania na mękę Semenki - Regimentarz jest przekonany, że czyni to w imieniu aniołów. (Chociaż wiara w anioły stanowić może antidotum na magię Ukrainy, to jednak właśnie dlatego widać, że Regimentarz poddał się tej magii). Erotyzm i szaleństwo łączą się w finale, gdy Regimentarz publicznie wysławia wdzięki Księżniczki, nawet te, które powinny pozostać zakryte (piersi i nogi - łabędzie chody). Leon. Tchórz na dokumentach - pogardliwe określenie przez Semenkę odnosi się wprost do młodego Stempowskiego, który nosi sprzeczne ze swą naturą imię - Lew. Nawet własnemu ojcu Leon jawi się jako człowiek słaby - Regimentarz wytyka mu brak zamiłowania do "kielicha" i jeszcze czegoś, czego nie nazywa (bo zapewne nie przychodzi mu na myśl inne prócz koszarowego określenie). Nim Leon porzuci Salomeę, uczyni skomplikowany wywód w celu przekonania samego siebie, że choć Salomea jest wcieleniem prostoty i wierności, to jako kobieta w ogólności stanowi zaprzeczenie obu tych cnót. Znać tu duży wpływ Księżniczki, wobec której Leon czuje się śmieszny. Opis przewrotności kobiecej odnosi się częściowo do Księżniczki. Na próżno demagogia - Leon nie potrafi uwolnić się od wyrzutów sumienia. Szczera modlitwa, którą Salomea odmawia w jego intencji, to dla niego krzyż i ognista męka. Kobiety Wiernością nudzą lub zwodzą, / Obdzierają nas z odwagi - Leon jest przerażony miłością Salomei. Nieumiejętność jej porzucenia jest najboleśniejszą zadrą w jego życiu. Słabość i tchórzostwo Leona uwydatniają się szczególnie na tle jego sługi - Semenki, z którym nieustannie jest kontrastowany. Odnalazłszy po długich perypetiach zaginionego Leona, Regimentarz mówi, że syn mu się odrodził - może chodzi po prostu o to, że znalazł go żywego, lub że obudził się z szaleństwa, ale chyba nie bez znaczenia jest i to, że widzi Leona odnoszącego zwycięstwo nad Semenką. Jednocześnie, w przeciwieństwie do swego ojca, Leon jest tym, który wykorzysta daną mu możliwość przemiany. Gruszczyński. Ze słów Semenki wynika, że jest żądny pieniędzy na posag dla ukochanej córki Salomei do tego stopnia, że w poszukiwaniu skarbów rozgrzebuje groby Ukraińców. A przecież jego teściowa, a prawdopodobnie także żona są Ukrainkami. Programowo nie wierzy w przepowiednie Wernyhory (co można rozumieć jako negację wszystkich wartości, jakie niesie Ukraina). Nie wierzy programowo, a znaczy to, że w głębi serca wierzy. Drwi z przepowiedni Wernyhory, ale Regimentarz chyba nie dowierza w szczerość drwiny i każe mu odpisać, żeby się ich nie bał. Gruszczyńskiego poznajemy już po tym, gdy doświadczył nadprzyrodzonych wizji. Już nie będzie takim, jakim chciałby go widzieć Regimentarz: człowiekiem silnej ręki. Ma wyrzuty sumienia, że nie pospieszył na pomoc upadającemu Barowi. Kiedy przychodzi list (rzekomo od Regimentarza, w rzeczywistości sfałszowany przez Semenkę) z zarzutem tchórzostwa, Gruszczyński prawdopodobnie widzi w nim znak z nieba. Pafnucy. Żołnierz, prawdopodobnie wcześniej franciszkanin. Ale musi to być jego głęboko skrywana tajemnica, skoro nawet Gruszczyński (którego Pafnucy nazywa swoim starym kollegą) nie wie na pewno, tylko niejasno podejrzewa. Podobnie jak Gruszczyński, Pafnucy z początku nie wierzy w przepowiednie Wernyhory. Po tym, gdy krwawo się potwierdzą, Pafnucy jako jedyny zdaje sobie sprawę z tego, że nakręcona spirala nienawiści przyniesie zagładę Ukrainie. Głównie dlatego ponownie przywdziewa habit. Nim to się stało, chłopi rozpoznali po tonsurze, że Pafnucy jest duchownym. Wtedy wycięli mu, bezbronnemu, na skórze pas krwawy. Pafnucemu udaje się nawrócić Semenkę. Księżniczka. Najbardziej złożona osobowość, najbardziej skłonna do autoanalizy i bezradna wobec siebie. Udając trzpiotkę, skrywa drugą, melancholijną, podatną na sny i widzenia naturę. Jako jedyna z otoczenia Regimentarza stara się przeniknąć znaczenie snów, zamiast wyrzucić je ze świadomości. Nie wiedzieć czemu, Księżniczka prowadzi z całym światem jakąś dziwną, na pograniczu sadyzmu grę: drwi z urodzenia Semenki, z lęków swojej służącej, Anusi, z Leona i jego skłonności do prostej Salomei. Pogrywa z Regimentarzem, wykorzystując jego afekt. Chociaż zaloty Leona (czy raczej jego ojca) wielekroć odrzucała, to nie może oprzeć się złości, gdy Leon sam rezygnuje z małżeństwa. Najdotkliwiej droczy się z Sawą. Będąc jego ślubną żoną, odmawia mu praw małżeńskich. Legalny akt ślubu własnoręcznie podarła, by nikt się o nim nie dowiedział. Księżniczka prowokuje Sawę nawet wtedy, gdy jest on (czy raczej powinien być) w szoku po ujrzeniu spustoszonego dworu Gruszczyńskich. Odwleka noc poślubną nawet po okazaniu przez Wernyhorę nobilitujących Sawę dokumentów. Serce okazała Sawie tylko raz - kiedy był ciężko ranny, unieruchomiony w łóżku. Wtedy potrafiła nad nim czuwać i samodzielnie nim się opiekować. Po co Księżniczka wyszła za Sawę? Prawdopodobnie dlatego, ponieważ był on elementem przepowiedni Wernyhory. Małżeństwo było próbą uwolnienia się od snów. Sny zaczęły nękać Księżniczkę w wieku lat dziesięciu, czyli można uznać, że są związane z jej dojrzewaniem jako kobiety. Jednocześnie najbardziej charakterystycznym rysem Księżniczki jest jej nadmierne przywiązanie do własnego dziewictwa, o którym mówi bezustannie, nie oglądając się na okoliczności. Stąd może płynąć wniosek, że sny stały się ekwiwalentem życia erotycznego. Mistycznym, niszczącym doznaniem, niosącym rozkosz, lecz odbierającym życiowe siły. Księżniczka chce, a jednocześnie nie chce, się od nich uwolnić. W finale, idąc za wzorem związanego z nią duchowo Wernyhory, godzi się z przeznaczeniem. Aczkolwiek godzi się po swojemu - akceptuje małżeństwo, ale wciąż nie jego konsumpcję. Kiedy Regimentarz wydaje wyrok na Semenkę, Księżniczka jako jedyna zdaje się protestować przeciwko okrucieństwu możnowładcy. Ale to chyba tylko pozory. Może jej okrzyk bierze się z rozpoznania zapowiadanych przez wróżby znaków (przecież najważniejszą dla niej sprawą w tym dniu jest przepowiednia zaślubin). Lecz najprawdopodobniej chodzi o przyrodzony Księżniczce bunt. Sawa. Syn dawnego wojewody Calińskiego, o czym długo nikt prócz Wernyhory nie wie. Księżniczka nadaje mu zawieruchy imię, nazwisko kurhanu. Spustoszenie i śmierć są znakami rozpoznawczymi Sawy i on sam zdaje się mieć tego bolesną świadomość, traktując swoją naturę jak przekleństwo. Sawa pozostaje wciąż - na przekór nazwisku - rozdarty: jako Polak i Ukrainiec, szlachcic i chłop, żonaty i kawaler zarazem. Sawa twierdzi, że wyrzekł się swojej ukraińskości widząc skutki kozackiego najazdu na dwór Gruszczyńskich. Trudno uwierzyć w nagłą delikatność uczuć zaprawionego w bojach Ukraińca i już w następnej scenie widzimy prawdziwe powody nader gwałtownego nawrócenia. Jest ono wynikiem kompleksu prostego Kozaka wobec polskiej księżniczki, która każe mu chłopską z siebie wygnać duszę. W finale cieszy go, że własnoręcznie wymordował w walce ukraińskich chłopów. Nie zawaha się też publicznie oskarżyć Wernyhory o podżeganie do buntu. Rozdarty Sawa podejmuje decyzję, że chce być Polakiem. Finał dramatu przynosi częściowe scalenie. (Wątpliwe, by scalony Sawa nadawał się do związku z Księżniczką. Jeżeli coś w nim kochała, to chyba tylko to rozdwojenie.) Salomea. Ulubione spośród licznej gromady dziecko swego ojca. Przesiąknięta dworską kulturą panna w modzie wstydzi się babki Ukrainki, lecz sama - jak pogardliwie określa to Leon - gwiazd wzywa i z kwiatami gada. W krytycznym dla niej momencie odwołuje się do duchów. Dramat bierze się poniekąd z tego rozdarcia. Salomea nie bagatelizuje swoich proroczo-koszmarnych snów, lecz na ich wyjawienie nie pozwala jej wstyd zaszczepiony przez dworskie środowisko. Dla osób postronnych (np. wielu czytelników) jej zachowanie sprawia wrażenie bezbarwnej naiwności, jeśli nie wręcz głupoty. Semence natomiast Salomea śni się pełna wiary i miłości (...) Blaskiem od miecza królowa. / Jakaś wielka hetmanowa. / Jakieś serce bohaterne, / Zapalone, na śmierć wierne. Semenko ma rację. Salomei nie brak charakteru. Prosta i wierna - jak określa ją Leon - gotowa jest walczyć o swoje szczęście z całym światem. Grozi, że nie zawaha się zerwać zaręczyn Leona, bo jest z nim w ciąży: wyjawia mu to w momencie, gdy ten chce ją rzucić (będą dwie skargi z jednych ust przeciwko tobie). W obliczu przerażających wypadków, znajdujących odbicie w jej snach, nie podejmuje żadnego działania, które mogłoby zaszkodzić jej prywatnemu szczęściu z Leonem. Istna monomania: wszystko ma być podporządkowane ślubowi. Nie zrobi nawet na niej specjalnego wrażenia, że jest sierotą, bo jednocześnie dowiaduje się, że małżeństwo zostanie jednak zawarte. O ile Księżniczkę można by określić kobietą-dzieckiem, o tyle Salomea jawi się jako dziecko-kobieta. Pożycie z Leonem rozpoczęła w wieku lat piętnastu. Charakterystyczne, że chociaż tę rozmodloną panienkę tak często opadają z różnych powodów wyrzuty sumienia, to przecież ani razu nie dotyczą utraty dziewictwa. Wbrew wszelkim konwenansom wolna miłość została przez Salomeę uświęcona, bo jest miłością. Ciekawe, że o ile wszystkim innym bohaterom-Polakom Ukraina jawi się jako ich ciemna strona, upiór zwiastujący nieszczęście, to tylko jedna Salomea odnajduje w niej przynoszący ulgę krajobraz lat dziecinnych. Ale musi do tego dojrzeć. Scena, w której mówi o tym Semence, jest dla niej kluczowa. To przełamanie się, pogodzenie ze sobą. Dlatego Salomea zostaje wywyższona, dlatego jej imię zawarte zostało w tytule sztuki. Semenko. Niemal jak każdy w tym dramacie, Semenko nosi w sobie zadrę. Marzenia o hetmaństwie nabierają znaczenia w kontekście faktu, że Semenko jest synem popa, pogardzanym nawet przez pobratymców pariasem. Kiedyś służył u Gruszczyńskiego, teraz u Leona, który wyręcza się nim przy każdej okazji: kiedy chodzi o napisanie listu albo niewygodny ożenek. Można powiedzieć, że Semenko zrobił karierę. Dopuszczony do dworskich tajemnic prezentuje się nam jako wierny pies, obłaskawiony kozak dworski. Możemy się domyślać, ile cierpienia kosztował go ten kamuflaż. Semenkę poznajemy na moment przed ukazaniem światu jego drugiej natury, ukrytej osobowości: przywódcy kozackiego buntu o imieniu Tymenko. Uczyni to ze specyficznym poczuciem humoru. Pośród zmasakrowanych zwłok rodziny Gruszczyńskich pozostawi teorban, konwencjonalny instrument dworskiego Kozaczka, teraz splamiony krwią polskich panów. Obok Salomei i Sawy, Semenko to ten, który zna miłość do granic cierpienia. Nie wiemy, jak doszło do tego, że pokochał Salomeę. To mogło się stać jeszcze na dworze Gruszczyńskiego. Semenko nie miał tam lekkiego życia. Znając naturę Salomei, możemy przyjąć, że okazała mu serce - kto wie, czy nie jako jedyna. Teraz ukochana jest tuż obok, tyle że w ramionach innego. Ale nawet gdyby nie było Leona, to jak związać się z Polką, gdy jest się marzącym o hetmaństwie Kozakiem i do tego przywódcą buntu? Tylko odcinając ją od korzeni, tzn. wyrzynając całą jej rodzinę. Tak oto, podobnie jak w wypadku Sawy, niespełniona miłość rozbudza w Semence nienawiść. Nawraca się chwilę przed śmiercią. Przez cały czas powinna w nim grać jakaś nuta, którą wyczuwamy, choć nie do końca rozumiemy. To może być trącanie struny teorbanu. Ostrzenie kosy, niemal machinalne, choć uparcie metodyczne. Anusia. Dwórka Księżniczki. Do Anusi Księżniczka zwraca się w sprawach mody. Najwyraźniej to ją interesuje bardziej, niż - jak możemy wywnioskować z uwagi rzuconej przez Księżniczkę - spędzanie czasu przy krosienkach. Ciekawska Anusia, nie rozumiejąc sensu dziejących się obok zdarzeń, bywa bardzo podatna na atmosferę niesamowitości. Z wszystkich bohaterów Anusia wydaje się najbardziej przynależeć do świata Zachodu. Stamtąd mogła przybyć, bo skąd byłaby tak dobrze zorientowana w modnych pierścieniach i klawikordach? Powinno być w niej coś rokokowego. Dwie popadianki. Siostry Semenki. Córki popa, który stanął na czele buntu we włościach Gruszczyńskiego. Salomei kojarzą się z posłankami śmierci. Powinny być starsze od swojego brata. Wpierw kapłanki, potem żałobnice rewolucji. Wernyhora. Choć fizycznie pojawia się dopiero w finale, jest kluczową postacią dla całego dramatu. Słyszymy o nim ciągle, począwszy od pierwszej sceny. Jest autorem wszystkich przepowiedni. Zdaje się także władać wieloma snami. Nie tylko snami Księżniczki. Człek jakiś brodaty ze snu Salomei ścigający jej matkę to nie musi być żaden z hajdamackich chłopów, próbujących zabić panią Gruszczyńską. To może być Wernyhora pragnący ją ocalić. I nie ma racji Sawa (choć mimowolnie mówi prawdę), iż Wernyhora rozhukane gminy / Utrzymywał z sobą w lidze / Z duchami wiązał w sojusze. Wernyhora nie występuje wraz z Ukraińcami przeciwko Polakom, tylko próbuje jednych z drugimi pogodzić. Niemało trudu pewnie musiał włożyć w to, by nikt się nie dowiedział, że Sawa jest synem dawnego wojewody Calińskiego. Najwyraźniej chciał uczynić Sawę hetmanem, a następnie pokazać Ukraińcom, że skoro ich przywódca jest Polakiem, to możliwe staje się pojednanie między narodami. Wszystko na przekór przeznaczeniu, bo ani w jednym ani w drugim obozie nie znajdzie - może oprócz Księżniczki - partnerów. Stosunek Wernyhory do Księżniczki jest jednak wyjątkowy: ona jedna nie odrzucała nigdy jego proroctw. Wernyhora może czuć w Księżniczce kogoś, z kim jest w nie do końca dający się wytłumaczyć sposób związany. Dzień zaślubin Księżniczki będzie przecież dniem zagłady ludu Wernyhory. Zakończy pewien etap życia. Księżniczka jest dlań swoistego rodzaju medium. Jego pojawienie się w obozie Polaków jest pogodzeniem się z przeznaczeniem. Sawa nie zostanie hetmanem Ukrainy. Lepiej oddać mu dokumenty, niżby miał spełnić swą groźbę i w ich poszukiwaniu przewracać kurhany. Oddanie mu dokumentów potwierdzających szlachectwo pana Calińskiego wiąże się z rozbiciem liry i końcem pieśni. Ten gest to jakby złożenie sztandaru. Zaraz potem Wernyhora odszedłby, gdyby nie zobaczył Księżniczki. Nie musi dziwić zaskoczenie na jej widok (Ja odzyskał sen widuna). Wernyhora, który obcuje z duchami, niekoniecznie musiał przyporządkować Księżniczkę tej rzeczywistości, w której aktualnie przebywa.