WYDARZENIA

    Kwiecień 2006

 powrót

 

 

Wreszcie udany "Makbet" - intrygująca wizja Henryka Baranowskiego
Mordercze podszepty zazdrości

Po fali wystawień "Makbeta" inscenizacja Henryka Baranowskiego w Teatrze Śląskim jest pierwszą godną uwagi i intelektualnej refleksji

Nie ma w niej, na szczęście, bezpośrednich odwołań do rzeczywistości, doraźnych, publicystycznych wtrętów ani rozliczeń bieżącej polityki. Poważna - jak na arcydzieło Szekspira przystało - propozycja artystyczna sięga do dna ludzkiej duszy. Czasem byle podszept starcza, by obudzić w człowieku to, co w nim najciemniejsze i skryte. Zło.

Przedstawienie Baranowskiego zachwyca, choć też wytrąca z równowagi, niepokoi, irytuje. Silnie przemawia do wyobraźni, pozwalając widzowi rozszyfrować ukryte tropy, znaczenia i cytaty - np. z widowisk Wilsona, Tuminasa, Kantora - na tyle jednak oswojone, że wpisują się w spójną autorską wizję. Atakuje nowatorskimi, plastycznymi rozwiązaniami.

Przede wszystkim jest to twórcze odczytanie arcydzieła stratfordczyka. Reżyser poszedł śladem własnej interpretacji, według której do zbrodniczych czynów popycha Makbeta (Artur Święs) nieposkromiona ambicja żony, ale i zazdrość. Bohater nie daruje Duncanowi (Adam Baumann), że nadużył jego gościnności, zażywając uciech łoża z Lady Makbet (Anna Kadulska). Nie zapomni, że i Banquo (Grzegorz Przybył) z nią romansował. Z tego związku narodził się ich syn Fleans. Ocalał dzięki matce, wysyłającej zausznika, by wykradł go z miejsca mordu.

Fernand Léger rozróżniał reżyserów "wierzących w słowo" i "wierzących w obraz". Henryk Baranowski pasuje do tej drugiej grupy. W jego sugestywnej wizji - zakomponowanej plastycznie przez fascynujące, surrealistyczne malowidła Romana Maciuszkiewicza - aktorzy poruszają się jak w transie.

Akcja zdaje się być jedynie pretekstem dla ich utrzymanych w równych rytmach, pełnych celebry gestów, poruszeń, przemarszów, uczt i toastów. Operowy głos Białego Anioła (Joanna Woś) rozbrzmiewa z fortepianu, który z przestworzy sznurowni opada na ziemię.

Równie oniryczny charakter mają zdjęcia filmowe. Komunikują to, co niemożliwe do pokazania w teatrze, np. erupcję wulkanu. Lawa zmiatająca wszystko, co ma na drodze, stanowi tło finału. Nad pokonanym przez Macduffa (Wiesław Kupczak) Makbetem staje Malcolm (Marcin Szaforz). Strzałami z pistoletu kładzie trupem tych, dzięki którym osiągnął tron, i rozpoczyna rządy faszystowskim pozdrowieniem. Niepokojące przesłanie.

Widowisko ma dwie obsady. Makbeta gra także Anglik, Peter Tate, wypowiadający swoje kwestie w języku oryginału, a w niemym epizodzie Czarnego Anioła występuje jego rodaczka Naomi Sorkin.

Do przedstawienia Henryka Baranowskiego wraca się myślami - i to w nim najcenniejsze.

Janusz R. Kowalczyk

Rzeczpospolita 3 kwietnia 2006


Gry Damsko Męskie - 10 kwietnia - godz. 19.00



Katarzyna Galica (Glina, Warto kochać), Ilona Wrońska (Na Wspólnej), Paweł Okraska (M jak miłość) oraz Artur Święs (Złota Maska 2005) jeden jedyny raz w Bytomiu!

Dlaczego ta piękna nieznajoma, obok której obudził się Bill, za nic w świecie nie chce wyjść z łazienki? Trzeba ją szybko wyrzucić, ponieważ dziś jest ślub Billa. Za chwilę narzeczona zapuka do drzwi, a w łazience goła kochanka?!

Dobrze, że Bill nie wie, że ta kochanka to dziewczyna jego najlepszego przyjaciela! Tego samego przyjaciela, który teraz podaje mu lekarstwo na kaca.

"Wieczór kawalerski" to współczesna farsa erotyczna, iskrząca dowcipem sytuacji i ciętymi dialogami. Dowód? Amerykanie wykupili już prawa do realizacji filmu! Chcą mieć doskonałą zabawę w stylu „Czterech wesel i pogrzebu”. Tyle, że bez pogrzebu!

Fragmenty recenzji z Gazety Wyborczej:
Teatralne równanie w przypadku najnowszej premiery w Teatrze Śląskim jest proste: dwie godziny ciężkiej pracy artystów dają dwie godziny świetnej rozrywki dla publiczności. A powodów, by poznać tajemnice pewnego wieczoru kawalerskiego, jest kilka. (...)

Świetnie dobrana przez reżysera obsada jest gwarantem sukcesu piątkowej premiery. Panowie bez zarzutu - Artur Święs okazał się rewelacyjnym, niezwykle energicznym panem młodym. W błyskotliwości i zawrotnym tempie wtórował mu Paweł Okraska. Zaledwie na kilka chwil w finale pojawia się Antoni Gryzik - jest to jednak niezapomniane kilka minut z francuskim akcentem. Co się zaś tyczy płci pięknej - jak na ślub przystało - prym wiodła przyszła pani młoda. Groteskowa postać wykreowana przez Katarzynę Galicę ma w sobie w mojej opinii najwięcej pikanterii i jest rarytasem "Wieczoru kawalerskiego". Duże oklaski publiczności dostała także zalotna Ilona Wrońska, której każde sceniczne spotkanie z Arturem Święsem wywoływało lawinę śmiechu. W mistrzowskim gronie należy jeszcze wspomnieć histeryczną matkę graną przez Annę Wesołowską oraz genialną pokojówkę - w tej roli Anna Kadulska.

WIECZÓR KAWALERSKI W OPERZE ŚLĄSKIEJ
wtorek 11 kwietnia o godzinie 18.00


"Gąska" - konferencja prasowa

Przed premierą GĄSKI w reżyserii Krzysztofa Materny zapraszamy na konferencję prasową w całości poświeconą temu wydarzeniu. Swoją obecność zapowiedzieli reżyser, scenograf oraz aktorzy występujacy w spektaklu.

Zapraszamy wyjątkowo na Scenę Kameralną Teatru Śląskiego
we wtorek 18 kwietnia o godzinie 14.00.

Krzysztof Materna o "Gąsce":

"...Wyrzuciłem z tekstu jego całą rosyjskość, by nadać mu wartość uniwersalną. Uważam bowiem, że to opowieść o każdym teatrze, bo każdy teatr jest związany z życiem aktorów. Istotą tego, co opowiadamy na scenie, są kulisy życia aktorów. Interesuje mnie przede wszystkim to, co z zawodu przechodzi w ich prywatność i odwrotnie. Po latach spędzonych na kontraktach z aktorem w telewizji fascynuje mnie praca w teatrze. Jest to ćwiczenie umysłu, którego przez nadmierną szybkość realizacji czy powierzchowność oczekiwań gdzie indziej nie ma. Dla mnie jest kompletnie nieistotne, czy chodzi o aktora z małego miasteczka, czy z Teatru Narodowego. Uważam, że wszędzie ten zawód jest ważny, jeśli jest uprawiany z duszą..."
("Krzysztof Materna pracuje w Teatrze Śląskim" Aleksandra Czapla, Gazeta Wyborcza)


Premiera "Gąski"...



Czytanie dramatu
W dniu 24 kwietnia o godz. 17.00 na Scenie w Malarni odbyło się czytanie dramatu
Beaty Dzianowicz "Komunia" napisanego specjalnie dla aktorów Teatru Śląskiego:
Aliny Chechelskiej, Violetty Smolińskiej, Ewy Kutyni oraz Czesława Stopki.





MŁODZI PROWOKUJĄ W TEATRZE ŚLĄSKIM!!!

25 kwietnia 2006, godz. 18:00 na Scenie Kameralnej odbyło się drugie z cyklu spotkań "WIETRZENIE SZUFLAD." Tematem spotkania była szeroko rozumiana PROWOKACJA.

Spotkanie zainaugurowało rozstrzygnięcie KONKURSU NA RECENZJĘ TEATRALNĄ organizowanego dla szkoł średnich przez Teatr Śląski.

Podczas spotkania odbył się odczyt wierszy młodych poetów: Patrycji Kalety, Dawida Markiewicza oraz Grzegorza Kazibudzkiego.

Gośćmi specjalnymi byli: poeta, twórca radiowy Maciej Szczawiński oraz poeta Sławomir Matusz, którzy poprowadzili dyskusję o PROWOKACJI - czy jest potrzebna sztuce czy też nie?

Po spotkaniu odbył się koncert zespołu "Strasna zaba" oraz niespodzianka - PROWOKACJA przygotowana przez kolektyw KOŃ TROJAŃSKI.

WIETRZENIE SZUFLAD II: prowokacja, 25 kwietnia 2006, godz. 18:00, Scena Kameralna TŚ, wstęp wolny.


SPONSORZY:





Jak smakuje głupiec na kolację ?

27 kwietnia o godz.: 19:00 na Dużej Scenie spektakl gościnny Teatru Zagłębia z Sosnowca:
"KOLACJA DLA GŁUPCA".

To znakomita francuska komedia. Od 1993 roku nie schodzi z afiszy scen europejskich. Jej sukcesu możemy dopatrywać się w wykreowanych wyraziście postaciach, zabawnych dialogach, za którymi kryje się moralny podtekst. Główny bohater to inteligentny, o wysokiej pozycji zawodowej mężczyzna, który dla umilenia sobie i kolegom wolnego czasu, zabawia się na spotkaniach z "głupcami". Ten kto zaprosi głupszego wygrywa. Pewnego dnia w życiu Pierra pojawia się Francois, który burzy mu życie.

Poniżej fragment recenzji:
"Kolacja dla głupca" to zabawna i inteligentna komedia.
Atrakcyjna fabuła, dowcipne dialogi, wyraźiście zarysowane i zróżnicowane postacie,
a do tego duży dystans do materii samego dramatu dają w rezultacie sztukę,
która ma szansę spodobać się nawet najbardziej wyrobionym widzom."

Gazeta Wyborcza 14.01.04

27 KWIETNIA, GODZ. 19:00
DUŻA SCENA


Aktorzy Teatru Śląskiego w Filharmonii Śląskiej
28.04.2006




Koncert pod honorowym patronatem Konsulatu Generalnego
Stanów Zjednoczonych w Krakowie


z cyklu Opera w filharmonii

Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Śląskiej

Chór Filharmonii Śląskiej

Peter Tiboris - dyrygent
Irini Tsirakidou - sopran (Medee)
Simona Bertini- sopran (Dirce)
Sabrina Vitali - sopran (femme de Dirce)
Giada Amparan - sopran (autre femme de Dirce)
Ketty Ballester - mezzosopran (Neris)
Attila Fekete - tenor (Jason)
Marc Claesen - bas (Creon)

aktorzy Teatru Śląskiego im. St. Wyspiańskiego - recytacje:
Ewa Kutynia-Lipińska
Bogumiła Murzyńska
Krystyna Wiśniewska
Wiesław Kańtoch
Krzysztof Misiurkiewicz
Artur Święs

Waldemar Sutryk - przygotowanie chóru

PROGRAM:
Luigi Cherubini - Medea. Opera w trzech aktach.
/Libretto - Francois-Benoit Hoffman/